Przebudzenie

Klaudiusz Ślusarczyk i Helena Ros, Lunatyczka, reż. Klaudiusz Ślusarczyk i Helena Ros

W operze Lunatyczka Vincenza Belliniego niewinna Amina zostaje oskarżona o zdradę narzeczonego. Wszystko przez to, że jako somnambuliczka w nocy opuściła swój dom i przypadkowo znalazła się w pokoju innego mężczyzny. Ta historia kończy się dobrze tylko dlatego, że w finałowej scenie podejrzliwy narzeczony jest świadkiem lunatyzmu ukochanej.


Libretto XIX-wiecznej opery stało się inspiracją dla kilkuetapowego projektu performatywnego, którego nazwa brzmi dokładnie tak samo jak tytuł dzieła Belliniego. „Nowa” Lunatyczka jest wynikiem artystyczno-badawczych sesji, zainicjowanych w 2017 roku przez Klaudiusza Ślusarczyka i Sarę Rodowicz-Ślusarczyk. Do udziału w spotkaniach zaproszono tancerzy, aktorów, performerów. Punkt wyjścia dla wspólnych poszukiwań stanowić miało ciało – jego granice, potrzeby, a także mechanizmy kontrolujące, formujące i definiujące naszą cielesność. Lunatyzm został potraktowany tutaj jako metafora – błądzące, śniące ciało nawiązuje do sposobu doświadczania rzeczywistości w dobie mediów i rozwoju technologicznego.


Nie po raz pierwszy cielesność i zagadnienia z nią związane stają w centrum poszukiwań twórczych Klaudiusza Ślusarczyka. Ten reżyser i artysta sztuk wizualnych od lat współpracuje z aktorami i tancerzami, eksplorując różnorodne techniki posługiwania się ciałem oraz badając jego związki z nowoczesnymi technologiami. Z takich założeń wywodzą się między innymi projekty: 10012004: Elizabeth (odczytujący na nowo historię św. Elżbiety z Turyngii), 09012009: Pan (na motywach powieści Piotruś Pan J. M. Barriego), DJ (nawiązujący do postaci Don Juana) czy wreszcie J&H (splatający znane opowiadanie R. L. Stevensona z tekstami de Sade’a, Mabanckou i Coetzeego). Wszystkie z wymienionych realizacji mają charakter intermedialny – ciało aktora/tancerza jest zestawiane z różnymi środkami przekazu, wśród których istotną rolę odgrywają interaktywne projekcje multimedialne oraz muzyka, której autorem jest japoński artysta Tadashi Yabe. W twórczości Ślusarczyka widoczna jest fascynacja technologią i przenikanie się mediów. Jest tu jednak także miejsce na filozoficzną refleksję i przestrogę – postępująca cyfryzacja rzeczywistości z jednej strony poszerza możliwości i granice naszego ciała, z drugiej zaś trzyma je w ryzach, by nie powiedzieć – w uśpieniu.


O kondycji współczesnego ciała, przekraczaniu jego granic oraz mechanizmach dyscyplinujących naturalne reakcje somatyczne opowiada Lunatyczka – efekt nocnych sesji, które stały się udziałem grupy performerów: Tomasza Bazana, Dany Chmielewskiej, Katarzyny Sikory, Edki Jarząb, Łukasza Przytarskiego oraz polskiej artystki butoh TO-EN. Jako przestrzeń pierwszych pokazów spektaklu wybrano industrialną halę Kotłowni Sztuki, znajdującą się na terenie warszawskiej Soho Factory. Stała się ona tłem nie tyle dla spójnej historii czy akcji, lecz dla szeroko pojętych działań intermedialnych – rozgrywanych symultanicznie pojedynczych, somnambulicznych performansów.


Spektakl rozpoczyna muzyczna introdukcja, jaką jest perkusyjny popis usytuowanego z boku Michała Kasperka. Mocne, głośne i przeszywające uderzenia w bębny prowokują ciała do ruchu. Każdy z artystów w indywidualny sposób reaguje na dźwięki – od delikatnych drgań kończyn po bardzo wyrazistą ekspresję cielesną, anektującą przestrzeń i współtowarzyszy. Po tej rozgrzewce aktorzy rozchodzą się w różne strony – część z nich przechodzi w tylne i boczne części sceny, pozostając w senno-muzycznym letargu, inni wysuwają się na plan pierwszy, wchodząc w interakcję z widzem. Taki schemat działań powtarza się regularnie. Performerzy dzielą się na tych lunatykujących, krążących po scenie w lekkim odrętwieniu oraz tych, którzy na moment wybudzają się z tego stanu nieświadomości. Przebudzeniom towarzyszą zwykle monologi, czasem też krótkie dialogi (jeśli aktywnych osób jest więcej). Wypowiedzi te nie są spójne i monotematyczne. Dotyczą różnych spraw, takich jak sposoby odczuwania emocji, bólu fizycznego, miłości do drugiej osoby, seksu, stosunku do sztuki, konsumpcji czy nowych technologii. Bardzo często mają one charakter intymnych wyznań, zacierających granicę między artystyczną kreacją a prywatnym doświadczeniem aktorów. Te opowieści są często banalne, czasem dość enigmatyczne, innym razem po prostu groteskowe i zabawne. Ich celem nie jest budowanie uporządkowanej narracji, raczej nieustanne rozbijanie jej poprzez proponowanie wielu różnych dyskursów oraz towarzyszących im obrazów i dźwięków.


Monologi są także sposobem na zmniejszanie dystansu między aktorami a publicznością. Tak dzieje się podczas performansu Tomasza Bazana, który półnagi, z twarzą przysłoniętą okularami VR (podobny zabieg został wykorzystany przez choreografa w spektaklu Dziady_kopia.doc), pyta zgromadzonych widzów o ich miłosne tęsknoty. Intrygująco wypadł również długi monolog Dany Chmielewskiej, przepraszającej za nieekologiczny tryb życia. Jest tu wreszcie znakomita scena zbiorowa, w której zaimprowizowana rozmowa na temat współczesnego konsumpcjonizmu nabiera absurdalnego tonu.


Teksty – choć stanowią istotną część spektaklu – jawią się przede wszystkim jako uzupełnienie aktywności ruchowo-cielesnej. Nie bez przyczyny większość performerów biorących udział w projekcie to tancerze. To poprzez ich drgające, wyginające się ciała wyrażona zostaje główna idea projektu – współczesny lunatyzm, rozumiany jako swoiste przesypianie tego, co ważne, realne, związane z fizycznością, intymnością oraz bliskością drugiej osoby. Lunatyczka to w pewnym sensie rzecz o utracie kontaktu z własnym ciałem, o niewsłuchiwaniu się w jego potrzeby. Inne kwestie, jakie wyłaniają się podczas działań aktorów, dotyczą formowania i deformowania ciała – symbolem tych zabiegów staje się ciało autentycznej kulturystki, która pojawia się w drugiej części przedstawienia.


W operze Belliniego somnambulizm ratował Aminę przed potępieniem i odrzuceniem, dawał bowiem alibi. Tutaj wydaje się on zagrożeniem – zawłaszczając ciało, prowadzi do wyciszenia jego podstawowych funkcji. Analizując formę warszawskiej Lunatyczki, można dojść do wniosku, że jest to spektakl nie do oglądania, lecz do doświadczania, wywiedziony raczej ze sztuki performance i instalacji aniżeli dramatycznych form widowiskowych. Sensy wyłaniające się z poszczególnych obrazów nie są tu czymś stałym czy narzuconym – to odbiorca decyduje o tym, jak je odczyta i czy nie pozostawi ich jedynie w sferze ulotnych wrażeń zmysłowych. Nie tylko w tym kontekście Lunatyczkę postrzegać należy jako projekt otwarty – z założenia bowiem ten spektakl ma się rozwijać wraz z kolejnymi pokazami, co nie wyklucza zmian i przesunięć w jego formie.


Klaudiusz Ślusarczyk i Helena Ros
Lunatyczka
reżyseria, scenariusz i scenografia:
Klaudiusz Ślusarczyk i Helena Ros
muzyka: Nicholas Pollock
perkusja: Michał Kasperek
kostiumy: Julia Rodowicz
instalacja multimedialna: Klaudiusz Ślusarczyk, Aleksandra Bonder i Michał Mierzejewski
obsada: Tomasz Bazan, Dana Chmielewska, Edka Jarząb, Łukasz Przytarski, Katarzyna Sikora i TO-EN
kulturystka: Monika Pasternak
premiera: 11.10.2018