Wyprawy do Kobietostanu

Kolektyw Kobietostan i Grupa Teatralna Impro z Zakładu Karnego w Krzywańcu, Maria K., reż. Agnieszka Bresler

Kolektyw Kobietostan, Kobietostan. Chór na jedną aktorkę, reż. Joanna Lewicka

Kobietostan i Marię K. łączy nie tylko osoba Agnieszki Bresler, liderki stojącego za obydwoma spektaklami kolektywu, aktorki w pierwszym z nich i reżyserki w drugim. Te opowieści przeglądają się w sobie nawzajem jak w lustrzanych odbiciach.


Podobnie jest z postaciami ich twórczyń, tych, które pierwszej z nich użyczyły swoich historii, drugiej – ciał, postaci, głosów i talentów. Dlatego warto oglądać te przedstawienia w sąsiedztwie, jako awers i rewers tej samej historii, której tematem będzie uwięzienie – we własnym ciele, w patriarchalnym społeczeństwie, w opresyjnym systemie i jego instytucjach.


Taką okazję, wyjątkową, biorąc pod uwagę to, że Maria K., grana przez więźniarki z grupy teatralnej Impro, rzadko jest prezentowana poza murami zakładu karnego w Krzywańcu, miała wrocławska publiczność na początku listopada. W Instytucie Grotowskiego Kobietostan i Marię K. grano dzień po dniu. Kobietostan po tym pokazie pojechał dalej, do Warszawy, gdzie był pokazywany w Instytucie Teatralnym. Aktorki, które zagrały Marię K., musiały wrócić do Krzywańca, skąd kilka dni później wyruszyły w kolejną podróż – do Poznania, dokąd trafiły na zaproszenie Teatru Ósmego Dnia.


Bresler – aktorka, reżyserka, dramaturżka, niezależna twórczyni na przestrzeni lat związana z wieloma inicjatywami, od założonego w Glasgow własnego Gappad Theatre przez Teatr Pieśń Kozła po Fundację Jubilo – ma długie i bogate doświadczenie współpracy z nieprofesjonalnymi artystami wywodzącymi się z obszarów wykluczenia społecznego. Prowadziła warsztaty na romskim koczowisku, w schroniskach dla kobiet, w zakładach karnych. W ramach projektu Brave Together przygotowała spektakl z mieszaną grupą, złożoną z niepełnosprawnych i pełnosprawnych dorosłych z Wałbrzycha. Jej aktywność w ostatnim czasie skupia się wokół Kolektywu Kobietostan, łączącego artystki i działaczki społeczne organizujące inicjatywy dla kobiet, o kobietach i przez kobiety. Obok Bresler kolektyw tworzą: reżyserka Joanna Lewicka, dramaturżka Magdalena Mróz, artystka multimedialna Maria Porzyc, fotografka Paulina Anna Galanciak oraz scenografka El Bruzda.


Pierwszą realizacją kolektywu był właśnie Kobietostan, który miał swoją premierę 8 marca ubiegłego roku. Tytuł – w zderzeniu z tym, co zostaje zaserwowane widowni – ma przewrotny, autoironiczny charakter. W przedstawieniu wyreżyserowanym przez Joannę Lewicką Kobietostan to baśniowa, utopijna kraina, w której nastąpiło wyzwolenie z patriarchatu, której funkcjonowanie regulują prawa dostosowane do potrzeb kobiet, a wynalazki i dokonywane tam odkrycia mają ułatwić im życie. Bystroczas pozwala wydłużyć dobę o dodatkowe godziny. Winda urody w ekspresowym czasie poprawia wszelkie niedostatki. Specjalny kostium powoduje ekspresowy przyrost mięśni, dzięki czemu można wnieść pralkę na ósme piętro. Są też samonapełniające się talerze, pigułki talentów i szafa samoprasująca, ale też wykrywacz zdrad w postaci płynu do kąpieli oraz przenośny punkt G, który, umieszczony w dowolnym miejscu, daje gwarancję pełnej satysfakcji.


Ta lekkość Kobietostanu jest jednak tylko pozorna, a lukier, którym pokryte jest marzenie o krainie kobiecej szczęśliwości, nabiera gorzkiego smaku w zderzeniu z rzeczywistością: seksistowskimi dowcipami opowiadanymi ze sceny przez Bresler, historiami o męskiej przemocy czy o ograniczeniach, o które wciąż się potykają bohaterki spektaklu. Bo choć na scenie jest tylko Bresler, to Kobietostan nie bez powodu został opatrzony podtytułem „Chór na jedną aktorkę”. Ta aktorka jest tu bowiem reprezentantką wielu innych kobiet, których głosy, zapisane w pamięci smartfonu i odtwarzane przez głośniki, złożyły się na tę opowieść – Jadzi, która podczas porodu krzyczała tak głośno, że lekarze myśleli, iż zupełnie straci głos; Moniki, odsiadującej wyrok usiłowania zabójstwa na mężczyźnie, który ją gwałcił; Patrycji, której mama popełniła samobójstwo, bo mąż bił ją za to, że nie urodziła syna; Natalii, która chce być kobietą idealną. Jest też opowieścią Agnieszki Bresler – epizody z jej życia, od lat nastoletnich, kiedy trzymała za rękę Kasię w poczekalni gabinetu ginekologicznego, przez damsko-męskie sytuacje, w których jej „nie” nie było wcale traktowane poważnie, po współczesne marsze parasolek – współtworzą scenariusz przedstawienia. Możliwe też, że jest ono także opowieścią części kobiet obecnych na widowni, które znajdą w historiach z Kobietostanu odzwierciedlenie własnego losu.


Głosy osadzonych z Zakładu Karnego przy wrocławskiej Kleczkowskiej, z więzienia dla kobiet w Krzywańcu, ze Schroniska dla Bezdomnych Kobiet im. św. Brata Alberta, z Fundacji Opieka i Troska, zarejestrowane w trakcie warsztatów, które – wraz z osobistymi doświadczeniami Bresler – zostały tu włączone w strukturę spektaklu, nie są jedynym jego dramaturgicznym tworzywem. Wraz z fragmentami literackiej klasyki, Medei Eurypidesa, Biegnącej z wilkami Clarissy Pinkoli Estés, z popowymi piosenkami i tekstami napisanymi przez aktorkę tworzą rodzaj uszytego przez dramaturżkę Magdalenę Mróz patchworku z powtarzającym się motywem patriarchalnej opresji i zapisanym we fragmentach, odpryskach wezwaniem do buntu.


Ten spektakl niesie postać i osobowość opowiadaczki; warstwa wizualna, jakkolwiek sugestywna, schodzi tu na drugi plan. Na pierwszym jest Bresler, uruchamiająca instalację z metalowym stojakiem, telefonem komórkowym, głośnikami i mikrofonem i papierowymi ekranami, na których wyświetlane są projekcje wideo: nieco kiczowate rajskie krajobrazy w pastelowych kolorach, kobiece twarze, nagie ciało skulone w pozycji embrionalnej.


W Kobietostanie to opowiadanie daje wyzwolenie – od traumy, poczucia opresji, kompleksu, strachu, braku pewności siebie. Jedna z bohaterek spektaklu, Aleks, mówi w nim o doświadczeniu, które zaprowadziło ją za mury więzienia: „Jeżeli chwila przeciąga się na dwa tygodnie ciągłego strachu, takiej zwierzęcej paniki, wtedy zaczynasz żałować, że urodziłaś się kobietą. I później wydarza się coś, za co jesteśmy tu. Bo wydaje ci się, że jeżeli zdzielisz typa siekierą w głowę i go zabijesz, to się uwolnisz spod jego wpływu, spod jego działania, nie tylko fizycznie, kiedy cię gwałci, kiedy cię krzywdzi, ale przede wszystkim psychicznie, bo tak naprawdę ta głowa męczy cię najbardziej. A kiedy się okazuje, że nie wyszło, możesz tylko żyć dalej, starać się zapomnieć. I mówić, dużo mówić. Żeby nie stało się to epizodem, a częścią twojego życia. Wtedy będzie łatwiej. Trzy lata temu trzeba by mnie było czymś nafaszerować, żebym to powiedziała. Ale teraz jest dużo łatwiej. Przez to, że o tym mówię, cały czas mówię. Jest wtedy dużo łatwiej mówić o takich rzeczach, niż kiedy mówi się o tym raz na jakiś czas. Myślę, że każda z nas, która doświadczyła kiedyś czegoś złego, powinna o tym mówić, nie chować tego w sobie, bo niewypuszczone będzie rosło”.


W Marii K. stajemy twarzą w twarz z częścią bohaterek Kobietostanu, tych, których głosy pojawiają się w sferze audio. Na scenie spotykamy więźniarki z Krzywańca, członkinie działającej tam od trzech lat grupy teatralnej Impro – Jadwigę, dwie Karoliny, Joannę, Krystynę, Agnieszkę i Jolantę oraz Aleks, która w opowieści o przemianie Marii Komornickiej gra tytułową rolę. Słyszymy też głos Iwony, czytającej wiersze młodopolskiej poetki, która po nieudanym małżeństwie w wieku 31 lat spaliła kobiece suknie i uznała się za mężczyznę – Piotra Odmieńca Własta. Zamożna ziemiańska rodzina nie umiała tego zaakceptować, przez co kilka kolejnych lat Komornicka była zmuszona spędzić w sanatoriach i szpitalach psychiatrycznych.


Maria K. przyjechała do Wrocławia z nagrodami w dwóch konkursach – spektakl zdobył pierwsze miejsce i specjalne wyróżnienie od Teatru Ósmego Dnia w V Ogólnopolskim Konkursie Więziennej Twórczości Teatralnej w Poznaniu oraz II miejsce i główną nagrodę aktorską na XXVII Ogólnopolskim i XV Międzynarodowym Przeglądzie Sztuki Więziennej w Sztumie. Podstawą scenariusza Bresler są tu dwie fabularyzowane biografie Komornickiej – Inna od siebie Brygidy Helbig i Księga Em Izabeli Filipiak. Cytat z pierwszej z nich jest mottem spektaklu: „tylko kraj był podzielony między wrogi. Tylko kobiety nie były jeszcze całkiem ludźmi. Ale poza tym Maria właściwie nie mogła trafić lepiej”.


Pomysł na Marię K. pojawił się podczas pracy nad Kobietostanem. Na warsztaty z osadzonymi Bresler przywoziła różne materiały literackie. Wśród nich był jeden z wierszy Komornickiej. Kiedy usłyszała go w wykonaniu kobiet z Krzywańca, dostrzegła w nim potencjał na kolejne przedstawienie. A w losie poetki – zbieżność z historiami swoich aktorek, zamkniętych za murami więzienia. Przywrócenie głosu Komornickiej miało być gestem o podwójnym znaczeniu – w Marii K. poprzez jej twórczość i biografię osadzone mówią także o sobie, o towarzyszącym im poczuciu rozdarcia, niedopasowania, uwięzienia w mentalnej i społecznej pułapce.


Podobnie jak w wypadku Kobietostanu, i tutaj scenografia jest skromna. Pośrodku sceny zawieszono na drucianych wieszakach (nawiązanie do symboliki związanej z marszami kobiet nie jest przypadkiem) damskie koszule, suknie i fartuchy. Jest łóżko polowe, na którym widzimy w pierwszych scenach martwą Marię i kilka krzeseł. Najważniejsze są jednak kobiece głosy – tym razem zamiast na jedną mamy tu chór na dziewięć aktorek. Aleks jest Marią, Jadwiga jej matką, pozostałe aktorki grają domową służbę, członków rodziny, znajomych, rozplotkowanych mieszkańców okolic, momentami wchodzą też w skórę współczesnych pisarek i artystek przyglądających się losowi młodopolskiej poetki. Z offu dostajemy próbki jej twórczości.


Wraz z Marią dokonujemy przeskoków w czasie – od momentu jej śmierci w 1949 roku w zakładzie leczniczym w Izabelinie przez odejście jej ojca, burzliwy związek z mężem, który w szale zazdrości ją postrzelił, pobyty w szpitalach i sanatoriach. Kluczowym momentem jest jednak rok 1907, kiedy podczas wspólnego z matką pobytu w poznańskim sanatorium Komornicka spaliła swoje suknie i przyjęła tożsamość Piotra Odmieńca Własta.


Bresler, która jest scenarzystką i reżyserką spektaklu, buduje tę opowieść z krótkich przebłysków, wybierając z biografii poetki te momenty, które w najbardziej przejmujący sposób odsłaniają tragiczne poczucie osamotnienia Marii, jej egzystencję poza nawiasem, bunt wobec społecznego nakazu dostosowania się, poczucie uwięzienia, które nie pozwalało jej poza twórczością literacką przemawiać własnym głosem. Historia Marii staje się, poprzez zbieżność tych wątków, metaforą losu biorących udział w przedstawieniu aktorek.


Ta zbieżność jest szczególnie uderzająca w postaci Aleks, która gra tutaj główną rolę, a dla której udział w spektaklu stał się częścią głębszego procesu uwalniania własnego głosu – sama identyfikuje się jako mężczyzna, używa, mówiąc o sobie, męskich końcówek. Po premierze podkreślała, że w Marii K. zagrała rolę życia, a po wyjściu z więzienia chce zająć się teatrem. Oglądając spektakl, trudno nie odnieść wrażenia, że jej sceniczna postać przekracza ramy przedstawienia teatralnego, że my, widzowie, zostaliśmy dopuszczeni do sfery niemalże intymnej, że wysłuchujemy zwierzenia żywej i wyraźnie obecnej przed nami osoby.


Agnieszka Bresler pytana o swój teatr odpowiada zwykle, że jest on dla niej przede wszystkim płaszczyzną spotkania, ale też narzędziem społecznej zmiany. Kobietostan jest w tym kontekście rodzajem manifestu, apelu o zmianę sytuacji kobiet, co wobec przywołanych w spektaklu opowieści wydaje się potrzebą uniwersalną, niezależną od ekonomii, wykształcenia, sytuacji życiowej. Maria K. jest z kolei dowodem na siłę zarówno sztuki, jak i jednostkowego ludzkiego losu, który jest w stanie uruchomić proces przemiany zarówno o artystycznym, jak i terapeutycznym wymiarze.


Kolektyw Kobietostan
Kobietostan. Chór na jedną aktorkę
tekst na podstawie rozmów z kobietami w Zakładzie Karnym w Krzywańcu, Zakładzie Karnym nr 1 we Wrocławiu, Schronisku św. Brata Alberta dla Bezdomnych Kobiet i Matek z Dziećmi, Fundacji Opieka i Troska
reżyseria: Joanna Lewicka
dramaturgia: Magdalena Mróz
kostium i scenografia: El Bruzda
wideo: Maria Porzyc
zdjęcia: Paulina Anna Galanciak, Magdalena Mądra
obsada: Agnieszka Bresler
premiera: 8.03.2018

Kolektyw Kobietostan
Grupa Teatralna Impro z Zakładu Karnego
w Krzywańcu
Maria K.
scenariusz i reżyseria:
Agnieszka Bresler
na podstawie Innej od siebie Brygidy Helbig i Księgi Em Izabeli Filipiak
zdjęcia: Paulina Anna Galanciak
opieka i koordynacja: Natalia Górska
premiera: 25.04.2018