Artykuły

Wykształcenie jako poszerzanie możliwości

Z dr Klaudią Carlos-Machej rozmawia Hanna Raszewska-Kursa

Hanna Raszewska-Kursa:Rozmawiamy w murach Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina. Na tutejszym Wydziale Dyrygentury Chóralnej, Edukacji Muzycznej, Muzyki Kościelnej, Rytmiki i Tańca funkcjonuje Kierunek Taniec. W jego ramach działa Pedagogika Baletowa (studia licencjackie i magisterskie), Choreografia i Teoria Tańca (studia magisterskie) oraz Podyplomowe Studia Teorii Tańca. Chciałabym porozmawiać przede wszystkim o pierwszych dwóch specjalnościach. Kogo one kształcą?

Klaudia Carlos-Machej: Pedagogika Baletowa kształci pedagogów tańca dla ogólnokształcących szkół baletowych. Absolwenci tej specjalności mają zgodnie z rozporządzeniem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego kwalifikacje do nauczania technik, stylów i form tanecznych oraz historii tańca w ogólnokształcących szkołach baletowych. Nasi absolwenci podejmuję pracę również w innych ośrodkach, takich jak niepubliczne szkoły baletowe, szkoły tańca i baletu, zespoły baletowe przy teatrach operowych i muzycznych, zespoły pieśni i tańca, teatry tańca czy domy kultury. Z kolei specjalność choreografia i teoria tańca kształci – zgodnie z nazwą – choreografów. Studiom towarzyszy kontekst teoretyczny, bez którego trudno byłoby mówić o choreografii, analizować dzieła wybitnych twórców. Obie specjalności mają charakter ogólnoakademicki, co wiąże się z prowadzonymi na kierunku badaniami oraz ze zdobywaniem przez studentów pogłębionej wiedzy z zakresu sztuki tańca. Słuchaczami Podyplomowych Studiów Teorii Tańca są pasjonaci tańca, reprezentanci różnych zawodów – poloniści, muzykolodzy, a nawet lekarze. Studia skoncentrowane są przede wszystkim na krytyce tańca i baletu, teorii tańca, publicystyce teatralnej.

Wiele osób uważa, że w tańcu i choreografii wykształcenie wyższe nie jest do niczego potrzebne, bo to „tylko” ruch.

Wbrew pozorom taniec to bardzo złożone zjawisko. Jako kontynuacja ruchu jest w nierozerwalny sposób związany z człowiekiem, dotyka zatem fizjologii i anatomii; idąc dalej: dotyka psyche nie tylko tańczącego, ale i odbiorców. Przyzna pani, że pole do badań jest ogromne, dlaczego nie zdobywać więc wiedzy na temat tańca w murach wyższej uczelni? W mojej ocenie to nie „tylko” ruch, ale aż ruch, któremu należne miejsce przyznali już starożytni filozofowie. Tancerz to nie marionetka w rękach choreografa. Świadomość ciała, znajomość struktury i przebiegu ruchu, sposobu wykorzystania przestrzeni to wiedza, którą powinien posiąść. Nader ważne są umiejętności operowania techniką, znajomość stylu i formy tańca. Tancerz w swoim rozwoju powinien dbać nie tylko o warsztat, ale też o rozwój intelektualny. Wszystko, co przeczyta, obejrzy, czego dotknie, ma wpływ na kształt jego kreacji. Wykształcenie poszerza nasze możliwości, daje inną perspektywę. Mamy jako tancerze zadanie przekazu nie tylko wartości uniwersalnych, takich jak prawda, dobro i piękno, ale też tych, które rodzą się w związku z treścią danego spektaklu; często jest to komentarz do sytuacji geopolitycznej, spraw społecznych. To wymaga pracy intelektualnej. Wykształcenie służy poznawaniu również samego siebie, w ten sposób buduje się osobowość sceniczną.
 Podejmowanie studiów ma też znaczenie w kontekście krótkiej kariery zawodowej tancerzy. Najczęściej trwa ona 15-20 lat, czasami krócej. Wynika to z faktu wielkiej eksploatacji organizmu, zmniejszającej się z roku na rok wytrzymałości, kontuzji. Ciało zaczyna odmawiać posłuszeństwa i w takim momencie trzeba mieć odwagę coś ze sobą zrobić. Ciągła dbałość o poziom intelektualny z pewnością zaowocuje.

I to jest chyba jedna z głównych różnic między karierą aktorską a taneczną.

Aktor może grać do naprawdę późnego wieku. Taniec wymaga sprawności fizycznej i niezawodnej dyspozycyjności  organizmu. Pod tym kątem można porównać naszą dziedzinę do sportu wyczynowego. Najpierw spędza się dzieciństwo i kolejne lata w szkole baletowej, następnie wszystko podporządkowuje się trybowi pracy w teatrze. Z czasem przychodzi refleksja: co dalej? Studia stają się wtedy sposobem na przekwalifikowanie zawodowe, znalezienie nowej drogi.

Porozmawiajmy jeszcze o choreografii. Nie wystarczy talent?

Talent talentem, ale wiedza nie przyjdzie sama. Oprócz zasobów intelektualnych, o których mówiłam i które być może da się zdobywać samodzielnie, potrzebna jest konkretna teoretyczna i praktyczna wiedza na temat tworzenia dzieła choreograficznego. A sam choreograf jako twórca spaja wiele elementów, bo przekazuje swoje wyobrażenie na temat kompozycji osobom, z którymi pracuje, odpowiada nie tylko za walor pokazu, dobór techniki i estetykę ruchu. Jego funkcja poszerza się na kwestie dotyczące scenografii, kostiumów, zastosowania multimediów. Odrębny, często podstawowy aspekt dotyczy wykorzystania muzyki w spektaklu i współpracy z kompozytorem. Mam głębokie przekonanie, że kompozytor i choreograf mogą stworzyć wartościowe dzieło pod warunkiem, że obie strony znają specyfikę nie tylko swojej materii, ale też tej drugiej.

Czy można profesjonalnie zajmować się tańcem lub choreografią bez dyplomu?

Zdarzają się wybitne talenty. I tym wybitnym być może wystarczą warsztaty i kursy, których liczba wzrasta z roku na rok, w Polsce i za granicą. Akurat w tańcu takiej drodze sprzyja jego pozawerbalność. Myślę jednak, że tylko nieliczne jednostki mogą sobie pozwolić na taką nieformalną edukację. Musi też dojść do różnych sprzyjających okoliczności, by taka kariera się powiodła. Dyplom uczelni to świadectwo wielogodzinnych studiów, zgłębienia wiedzy. Absolwent uczelni wyższej będzie cieszyć się większym zaufaniem przyszłego pracodawcy. Dyplom jest jasną informacją, jaką drogę dana osoba przeszła, czego była uczona i na jakim poziomie. Szybko można też poddać weryfikacji zdobyte umiejętności i kompetencje. Nie znam przypadku, w którym wykształcenie przeszkodziłoby komuś w karierze zawodowej. Legendy o karierach maszynistów bez szkoły, robiących furorę w Hollywood, pochodzą z lat 20. XX wieku; wymagania rosną każdego dnia.

Uczy pani m.in. tańca ludowego, charakterystycznego i polskich tańców narodowych. Jaką przydatność mają te przedmioty dla osób, które nie planują związać się ze sceną baletową lub folklorystyczną?

Taniec ludowy czy polskie tańce narodowe w szkole baletowej bawią, uczą relacji w parze, budują osobowość artystyczną. W różnych środowiskach, domach kultury tańce te mogą być znakomitą formą aktywizacji społecznej. Oprócz aspektu zabawowego wnoszą przekaz dotyczący relacji w grupie – mają silny walor integracyjny, łącząc różne grupy wiekowe od dzieci przez młodzież po osoby dorosłe i seniorów. Inny ich walor to aspekt edukacyjny. Poprzez taniec danego regionu poznaje się jego tradycje i obyczaje. Inaczej tańczyło się na Kaszubach, inaczej na Podhalu, inaczej w Wielkopolsce czy na Rzeszowszczyźnie. Dzięki znajomości form tanecznych poznajemy też kulturę muzyczną regionu. Dzięki tańcom charakterystycznym z kolei poznajemy kulturę innych narodów – hiszpańską, węgierską, rosyjską. Można poszukiwać cech wspólnych i różnic między nami. To tańce dla każdego. Wszyscy możemy czerpać z bogatej spuścizny folkloru, z motywów muzycznych i ruchowych.

Pani wykształcenie związane z tańcem znalazło zastosowanie także w tym nurcie pani kariery, który nie wiąże się ze sceną.

Już jako uczennica Państwowej Szkoły Baletowej w Poznaniu wykorzystywałam to, czego mnie uczono, w programach telewizyjnych, np. w programie Piotra Nędzyńskiego Wokół wielkiej sceny, prezentującym polskie wybitne osobowości sztuki operowej. Później w Warszawskim Ośrodku Telewizyjnym stworzyłam program Pokochać taniec. W poszczególnych odcinkach tego cyklu omawiane były różne techniki, formy i style tańca. W programie Kawa czy herbata w TVP1 przeprowadziłam z kolei wywiad z Nazareth Panadero i Januszem Subiczem, tancerzami Tanztheater Piny Bausch, czy Alberto Perezem, twórcą zumby. Wiedza pedagogiczna i ogólnoteoretyczna dotycząca tańca stały się pomocne w pracy dziennikarskiej.

Ma pani stopień naukowy doktora nauk humanistycznych w dyscyplinie nauk o sztuce. Pani rozprawa doktorska napisana pod kierunkiem dr hab. Małgorzaty Komorowskiej nosi tytuł Taniec narodowy jako wartość kultury w dobie utraty polskiej państwowości w latach 1772-1918. U wielu osób informacja, że można pisać doktorat o tańcu, budzi zdumienie.

Czy badania można prowadzić jedynie w zakresie nauk medycznych, chemicznych czy matematyczno-przyrodniczych? Nie, każda dziedzina, także sztuka, a z mojej perspektywy szczególnie taniec, potrzebuje analizy. Zgłębianie tańca jest fascynujące, często odkrywa się niezwykłe rzeczy, a to z kolei uruchamia łańcuch dalszych badań. Taniec jako aktywność towarzysząca człowiekowi niemal od początków jego istnienia nie może pozostać nauce obojętny, musi być przedmiotem refleksji. Wiele obszarów tańca czeka na zbadanie. Już sama wielość technik i stylów jest bardzo ciekawa, a przecież taniec funkcjonuje też poza sceną. To szerokie pole do popisu dla teoretyków tańca i dla badań interdyscyplinarnych. Ja sama zajmuję się polskim tańcem narodowym, inną osobą intensywnie badającą tę tematykę jest dr hab. Tomasz Nowak. Wcześniej zajmowała się nią nieżyjąca już dr Grażyna Dąbrowska. To właśnie jej publikacje zachęciły mnie do podjęcia badań teoretycznych nad tańcami narodowymi. Dobrze znałam je z praktyki jako tancerka Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze”. Chciałam wiedzieć, z czego wynika, że ukłon wygląda tak, a nie inaczej, skąd pochodzi gest podkręcania wąsa… Poszukując informacji, dotarłam do podłoża, na którym te tańce się kształtowały, czyli do złożoności historyczno-społecznych kultury staropolskiej i upadku polskiej państwowości. Ten temat nadal wymaga badań i prześledzenia dalszej historii. W dwudziestoleciu międzywojennym powstawały stylizowane formy tańców ludowych, tańczone np. przez Józefę „Ziutę” Buczyńską i inne wybitne tancerki, potem przyszedł czas zespołów folklorystycznych o nieco innym charakterze. W ciągu ostatnich dziesięciu lat dostrzegalna jest intensywna popularyzacja różnych form tanecznych. Masowe zainteresowanie rozpoczęło się od programu Taniec z gwiazdami i trwa do dziś. Dzięki tej rozrywce wielu Polaków poznało taniec towarzyski z bliska. Balet czy teatr tańca czeka na odkrycie. Pracujemy nad tym powoli, krok po kroku, organizując między innymi cykliczne Spotkania ze sztuką tańca. Naszymi gośćmi byli w ubiegłym roku akademickim wybitni polscy artyści – Przemysław Śliwa i Piotr Nardelli.


DR KLAUDIA CARLOS-MACHEJ – adiunkt w Zakładzie Tańca Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina, prodziekan Wydziału Dyrygentury Chóralnej, Edukacji Muzycznej, Muzyki Kościelnej, Rytmiki i Tańca. Absolwentka Państwowej Szkoły Baletowej w Poznaniu, Wydziału Wychowania Muzycznego Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie (1995 – dyplom pedagoga
baletu), studiów podyplomowych w zakresie dziennikarstwa w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu Adama Mickiewicza oraz zarządzania kulturą w strukturach Unii Europejskiej w Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk. Była tancerka Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze”, była tancerka-mim i pedagog tańca w Warszawskiej Operze Kameralnej (1996-2013). Wykłada taniec ludowy, taniec ludowy z dydaktyką, taniec charakterystyczny, taniec charakterystyczny z dydaktyką, polskie tańce narodowe z dydaktyką.
template Joomla